Autor: dumnizolsztyna
Dodano: 14 marca 2016
To nie tylko książka o Mauzoleum, ale o całej krainie i kilku ważnych momentach w jej historii. Tak się złożyło, że w jednej okolicy doszło do kilku bitew, które prawdopodobnie zmieniły historię. Z jednej strony chwała Grunwaldu, z drugiej – Tannenberga. Szkoda trochę budowli, że nie dotrwała do naszych czasów. Mimo że zbudowano ją na chwałę Niemców. Zostały nam zamki, pałace, więc czemu nie miałoby zostać Mauzoleum Hindenburga?
Ja tu bywam dość często, prywatnie, ale i po to, by spotkać się z czytelnikami. Skończyłem zapomniane już dziś liceum wojskowe, które potem opisałem w powieści Fabryka frajerów, a także studia, które zaowocowały tomami wierszy. Wciąż mam tu sporo bliskich osób. A jak mi źle, czytamMartwe dzielnice Jerzego Ignaciuka. Jeśli zaś chodzi o Kryptę Hindenburga, to bazowałem na tym, co zostało mi w głowie z dawnych czasów. I z sercu też. Musiałem też trzymać rękę na pulsie. I tak w powieści po mieście jeżdżą już tramwaje, choć przeoczyłem powstanie Parku Centralnego.
Życie, jak zawsze. Poza tym niezmiennie powieści Zbigniewa Nienackiego, szczególnie te o przygodach Pana Samochodzika. Ktoś zresztą kiedyś nazwał tę moją serię właśnie „Panem Samochodzikiem dla dorosłych”. Tak naprawdę dobry pisarz nie potrzebuje inspiracji. Po prostu siada i przez kilka godzin stuka w klawiaturę. By wykonywać ten zawód, trzeba tyleż talent co cierpliwości i samozaparcia.
Na szczęście minęły już czasy, w których, by coś znaleźć, trzeba było siedzieć w czytelni. Wszystko jest dziś w internecie. Oczywiście trzeba być czujnym, trzeba umieć odróżnić rzeczy wartościowe od śmieci. Sama Wikipedia też nie wystarczy. Z drugiej strony moje powieści to nie są książki historyczne. Ja potrzebuję tylko odpowiedniego tła, dekoracji, a najważniejsza jest przecież kryminalna intryga.
SKOMENTUJ