Student i przedsiębiorca w jednym? To możliwe! Wywiad z Krzysztofem Błażewiczem

Autor: dumnizolsztyna

Dodano: 30 kwietnia 2018

 

Krzysztof Błażewicz – student 3. roku administracji na UWMie, pochodzi z Wilna, w październiku 2017 roku otworzył na olsztyńskiej Starówce lokal Masoneria – shisha bar.

IGA: Długo myślałeś nad tym, by przyjechać na studia do Polski czy ten pomysł wziął się skądś niespodziewanie?

KRZYSZTOF: W sumie zawsze wiedziałem, że chciałbym na studia wyjechać do Polski. Całkiem dobrze mówiłem po polsku, miałem dobre wyniki w nauce, a do Warszawy chciałem iść ze względu na wysoki poziom nauczania w stolicy. Ale zmieniłem zdanie, gdy kuzynka z Warmii i Mazur opowiedziała mi o Olsztynie i pokazała mi pewien filmik. A wyobraź sobie co to był za filmik? Film z Kortowiady. Jak każdy młody, byłem podekscytowany takim fajnym klimatem, studencką atmosferą, chciałem też nawiązywać nowe relacje, a Olsztyn wydał mi się właśnie miejscem mega pozytywnym, gdzie będę się dobrze czuł. Więc postanowiłem, że przyjadę właśnie tutaj. I nie żałuję tej decyzji.

IGA: W którym momencie wziął się pomysł, by zrobić coś swojego, jeszcze w trakcie studiów i to w Olsztynie? Długo dojrzewała w tobie ta myśl? No i skąd pomysł na shisha bar właśnie?

KRZYSZTOF: Już wcześniej próbowałem robić pewne interesy z kolegami. Najpierw to była strona motywacyjna, potem sklep internetowy z herbatami.   W końcu siedząc któregoś dnia w kawiarence, gdzie była shisha, stwierdziliśmy, że musimy otworzyć coś, gdzie shisha będzie główną atrakcją, a nie tylko jako ozdoba czy coś okazjonalnego. Ale nie udało nam się nic stworzyć we trójkę. Nie chciałem jednak odpuszczać tego pomysłu, myśląc, że nie jestem gorszy od innych i czemu niby nie mogę sam tego zorganizować i pociągnąć. Zbierałem pieniądze pracując w różnych miejscach w Europie. Zbierałem doświadczenie i powiedziałem sobie, że teraz biorę wszystkie te oszczędności, całe doświadczenie i mimo ryzyka wkładam to wszystko w otwarcie shisha baru, który tak chodził mi po głowie.


IGA:
Porównywałeś może kiedyś jak takie przedsięwzięcie robi się na Litwie, a jak tutaj? Dlaczego zdecydowałeś się otworzyć swój lokal właśnie tu, w Olsztynie? To inspirujące, że tak młoda osoba ma odwagę otworzyć coś nowego w mieście, które uchodzi za miasto bardzo małych możliwości…

KRZYSZTOF: Na początku chciałem otworzyć shisha bar w Wilnie i nawet sprawdzałem te wszystkie wymagania, papiery i w sumie niewiele się różnią te procedury i papierologia od tej w Polsce. W Polsce nie było takiego stricte shisha baru, jeśli już są, to tylko tureckie albo takie z kebabem, a ja nigdy nie chciałem czegoś w takim stylu. Chciałem, by był tam “swój klimat”, że każdy do mnie przychodzi, klienci mnie znają, a ja znam ich, że jest taka luźna atmosfera do posiedzenia, relaksu, bez żadnych udziwnień. Mam takie trzy hasła, którymi się kieruję: jakość, obsługa, atmosfera. Jakość, bo podaję shishki, które zawsze pasują idealnie klientowi, obsługa, bo jestem ja i mój kolega, wszyscy klienci nas znają i mają z nami super kontakt, i atmosfera, bo wszyscy goście raczej się tu znają, jest taka super atmosfera przyjaźni i każdy się tu dobrze czuje.

IGA: Czy są takie rzeczy w Olsztynie, o których chętnie opowiadasz, gdy wracasz do rodzinnego Wilna? Co cię szczególnie zachwyciło w tym mieście i co polecasz swoim przyjaciołom z Litwy do zobaczenia tutaj?

KRZYSZTOF: Na pewno jest to Kortowo, bo praktycznie wszystko z nim związane, cała infrastruktura i klimat tego terenu mnie niesamowicie fascynują. Ale generalnie cały Olsztyn i  to jak bardzo sprzyja odpoczynkowi, spokojnemu życiu, refleksji – to wszystko jest bardzo ciekawe i ujmuje mnie w tym mieście. Moim ulubionym miejscem jest z pewnością molo kortowskie, bo kiedyś wiele czasu na nim spędzałem. Ma swój urok, nie umiem przejść obok niego obojętnie.

IGA: Jakieś plany na przyszłość związane z shisha barem?

KRZYSZTOF: Chciałbym zrobić z tego sieciówkę w całej Polsce. To w jakich miastach, to na razie zatrzymam dla siebie, ale powiem teraz tylko, że chciałbym rozpowszechnić takie miejsce, jak Masoneria, w wielu miastach.

Moim celem jest to, by Masoneria stała się najsłynniejszym shisha barem w Polsce. Chociaż z drugiej strony to jakoś konkretnie o przyszłości nie myślę, lubię się cieszyć teraźniejszością, tym, co jest tu i teraz, a to, co będzie z tego dalej, to okaże się w czasie. Ważne, żeby nie patrzeć wstecz, nie rozmyślać, co by było gdybym zrobił wcześniej tak, a nie inaczej.