Warmia przyciąga jak magnes – wywiad z Dawidem Dziarkowskim

Autor: dumnizolsztyna

Dodano: 30 listopada 2017

Zastanawialiśmy się ostatnio, jak rzeczywiście sztuka ma się w Olsztynie i w jaki sposób to miasto postrzegają olsztyńscy twórcy i artyści wszelkiego rodzaju.
Dlatego też gościem naszego kolejnego wywiadu jest Dawid Dziarkowski – absolwent Studium Aktorskiego im. Aleksandra Sewruka w Olsztynie, najmłodszy aktor olsztyńskiego Teatru im. Stefana Jaracza, student III roku logopedii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego oraz laureat nagrody Talent Olsztyna 2017.

IGA: W mieście takim, jak Olsztyn, jest znacznie mniej szans na rozwój, pracę czy wielki sukces w dziedzinie aktorskiej niż na przykład w stolicy. Czy pojawia się przez to w Tobie poczucie bycia gorszym od aktorów z innych teatrów, innych miast?

DAWID: Bardzo często o tym myślę. Rzeczywiście, tutaj jest mniej szans, by szerzej się realizować w tym zawodzie. Jest jeden teatr dramatyczny, a w Warszawie jest ich naprawdę wiele. Tamtejsi aktorzy mają też o wiele więcej innych zadań, jak dubbingi, reklamy, seriale, castingi, tam wszystkie te rzeczy są na wyciągnięcie ręki. Natomiast tutaj muszę całą swoją energię poświęcić pracy w teatrze, wszystko, co robię, o czym myślę i czego pragnę, jest tu, w teatrze. No ale tego nie przeskoczymy. Takie są realia pracy na etacie poza stolicą.
Ale czy to źle? Czy czuję się przez to gorszy? Wręcz przeciwnie. Często oglądam spektakle poza Olsztynem i to tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że mógłbym stanąć na deskach każdego teatru w Polsce. Bez wyjątku. Oczywiście jesteśmy już tak skonstruowani, że przejmujemy się tym, co myślą inni, dlatego drażni mnie, że ludziom wydaje się, że ci aktorzy, którzy grają na warszawskich deskach albo występują w telewizji, filmie są lepsi, zdolniejsi. To bzdura. To, czy ktoś gra w Olsztynie, Warszawie, Radomiu, czy Zielonej Górze, jest kwestią tylu składowych, tylu czynników, że trudno to jakkolwiek wartościować.

IGA: Czy grając ostatnio tyle wiodących ról w wielu spektaklach czułeś, że każda z tych postaci jest idealnie wybrana dla Ciebie, że Ty zostałeś idealnie obsadzony? Czy może pojawiały się w Tobie takie wątpliwości, że dostałeś te role przez wzgląd na to, że jesteś najmłodszym aktorem w Teatrze Jaracza i po prostu pasujesz do tych postaci choćby wiekiem?

DAWID: To, że dostałem ostatnio tyle wiodących ról, to też jest kwestia wielu czynników. Bardzo dobrze czuję się w każdej z tych postaci. Zawsze sobie mówię i myślę, że robię to “najlepiej”. Ale wiem też, że inni aktorzy na moim miejscu też robiliby to “najlepiej”, również nie oszczędzaliby wysiłku i pracy przy tworzeniu tych postaci. Obsadzanie jest kwestią wielu składowych, trzeba mieć też trochę szczęścia. Czasami może lepiej się nie zastanawiać, dlaczego dostało się taką czy inną rolę.

IGA: Odnoszę takie wrażenie, że grani przez Ciebie ostatnio bohaterowie, m.in: Artur, Rodion i Konrad to postaci w jakimś stopniu do siebie podobne. Czy też coś takiego zauważasz?

DAWID: Każda z tych postaci jest zupełnie inna, ale każda jest niesamowicie wyrazista. Główną ich cechą wspólną jest to, że są głównymi bohaterami tych dramatów i, że wymagają ogromnego zaangażowania, rozedrgania i wspięcia się na wyżyny moich możliwości, pełnego oddania się. Czuję, że każda z nich była wyjątkowa, inna, dlatego nie nudziłem się w tym, ani poprzednich sezonach. Każda z tych ról daje mi ogromną siłę.

IGA: Czy dzięki tym głównym rolom czujesz większą odpowiedzialność nałożoną na Ciebie?

DAWID: Każdy aktor powinien czuć odpowiedzialność za proces twórczy i dzieło, niezależnie od stażu i wielkości roli. Oczywiście, gdy gra się główną rolę, jest to rzecz wyjątkowa. W tym momencie naprawdę wiele zależy od Ciebie. Ale to też jest przepiękne uczucie. Gdy myślę o tych chwilach na scenie np. o monologu Konrada, gdy jestem sam na sam z widzem, to czuję, jak wiele ode mnie zależy. A kiedy mam jakiś dłuższy set spektakli, to chucham na siebie i dmucham, żeby się przypadkiem nie rozchorować, by nikogo nie zawieść, bo muszę być w 100% gotowy, zdrowy i skupiony. Czuję wtedy tę ogromną odpowiedzialność, a z każdym spektaklem moja więź z teatrem wzrasta.

IGA: W jakich sztukach czujesz się najlepiej?

DAWID: Wydaje mi się, że jestem wszechstronnym aktorem. Bardzo dobrze czuję się w komedii, jak i poważniejszym repertuarze. Jeszcze nie miałem okazji pokazać swoich umiejętności w prawdziwej farsie – tego bardzo chciałbym doświadczyć.

IGA: Czy potrafisz jakoś scharakteryzować olsztyńską publiczność?

DAWID: Bywają różne publiczności i jest bardzo trudno określić olsztyńską publiczność jednym słowem. Na każdym spektaklu są zupełnie inni widzowie, jest inna energia. Czasem są takie salwy śmiechu, że trudno nawet wypowiedzieć swoją kwestię, a czasami nikt się nie śmieje i nie wiadomo dlaczego. Czasem wyczuwam gęste słuchanie, a czasem mimo wszelkich starań trudno „uchwycić uwagę widza”. Ale każda publiczność jest wspaniała, nie ma lepszej i gorszej.
Natomiast jest tak, że ludzie raczej pragną w teatrze odpocząć, przyjść i się pośmiać, wolą przyjść na komedię. Często boją się tytułu sztuki lub autora, bo, na przykład, kiedyś w szkole bardzo go nie lubili. Źle im się kojarzy. Ale kiedy już się odważą przyjść na poważniejszą sztukę, np. na „Wyzwolenie”, to praktycznie zawsze wychodzą z teatru zadowoleni.

IGA: Jak postrzegasz życie kulturalne Olsztyna? Jakie Olsztyn ma szanse i słabości w sztuce teatralnej (i nie tylko)? Czy jest tu za mało propozycji kulturalnych? A może są, tylko źle wypromowane?

DAWID: Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Nie jest to Warszawa, czy Kraków, ale każdy znajdzie coś dla siebie. Ja wierzę w świetlaną przyszłość tego miasta pod każdym względem. Bardzo kocham to miasto. Kocham Olsztyn tak bardzo, że mam wrażenie, że czuję się już coraz bardziej olsztynianinem niż szczecinianinem, a mieszkam tutaj dopiero 7 lat. Z resztą moi rodzice, rodzina, przyjaciele, gdy przyjeżdżają na premierę bądź w odwiedziny, to też czują się tutaj bardzo dobrze. To miasto ma w sobie coś tak wyjątkowego, że ktokolwiek by do niego nie przyjechał, to czuje się tu rewelacyjnie. Nie chce się stąd wyjeżdżać. Tu właśnie tkwi siła i szansa Olsztyna, że Warmia przyciąga jak magnes.