Paweł Harajda dumny z Olsztyna!

Autor: dumnizolsztyna

Dodano: 18 lutego 2017

Nasza redaktorka Iga znów miała tę przyjemność spotkać się z kimś niesamowicie pozytywnym i działającym prężnie w Olsztynie. Przedstawiamy Wam kolejnego Olsztyniaka, który jest #dumnyzolsztyna! Paweł Harajda – twórca/współzałożyciel Olcamp, zajmuje się nowymi technologiami, przez 5 lat był związany z agencją reklamową Netlords.

IGA: Pawle, już kiedyś o Olcamp opowiadał mi Marcin Wójcik, ale przypomnij, nie tyle co mi, ale czytelnikom, czym się zajmuje wasze stowarzyszenie.

PAWEŁ: Kilka lat temu, wspólnie ze znajomymi zaczęliśmy organizować spotkania dla osób interesujących się nowymi technologiami. Zabrakło nam wtedy w Olsztynie możliwości porozmawiania z kimś „o komputerach”, a wiedząc, że w innych miastach powstają takie spotkania i my coś takiego zaczęliśmy tutaj robić. Pamiętam dobrze, że pierwsze spotkanie odbyło się 5-tego maja 2008 roku. Zaprosiliśmy kilku znanych nam prelegentów i przyszło wtedy 35 osób do pubu Sowa. Po dwóch latach te nieformalne spotkania, przerodziły się w Stowarzyszenie Olcamp i teraz funkcjonujemy już ponad 8 lat.

IGA: Pochodzisz z Olsztyna czy może przyjechałeś tu dopiero na studia?

PAWEŁ: Urodziłem się tu i wychowywałem i cały czas, jedynie z małą przerwą, mieszkam na Nagórkach. A w Olsztynie, owszem, studiowałem na UWM-ie, na Matematyce i Informatyce.

IGA: Jak teraz postrzegasz tę decyzję o pozostaniu na studia w swoim rodzinnym mieście? Widzisz jakieś plusy tego, że uczyłeś się na UWM-ie?

PAWEŁ: Wydaje mi się, że wszędzie jest podobna proporcja zaangażowanych i nie zaangażowanych nauczycieli. W Olsztynie nie brakuje świetnych nauczycieli, wykładowców z fajnym podejściem do pracy, którzy cały czas się rozwijają. Wbrew pozorom dobrą stroną studiowania w Olsztynie może okazać się mniejsza niż w innych ośrodkach liczba uczniów, którzy mają motywację do nauki, rozwoju czy robienia czegoś ciekawego. Daje to więcej możliwości i też łatwiejszy dostęp do dodatkowej wiedzy czy przedsięwzięć, bo sądzę, że wykładowcy mogą tutaj mieć po prostu trochę więcej czasu dla takich uczniów, więcej niż mają na takie rzeczy wykładowcy innych uczelni.

IGA: Jest trudno znaleźć po studiach pracę w Olsztynie? Przecież na Warmii i Mazurach jest podobno największe bezrobocie w kraju…

PAWEŁ: To nie jest tak dokładnie, że w tym regionie w ogóle nie ma pracy. Są ośrodki, zazwyczaj te mniejsze, w których ciężko o pracę, natomiast istnieją i takie miejsca w naszym województwie, gdzie sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Zależy to też od branży oczywiście. Mój świat, świat związany z technologiami jest trochę po drugiej stronie skali. Ja praktycznie w każdym miesiącu dostaję zapytanie od firm z branży o pracowników, dzisiaj nawet miałem spotkanie z jedną z firm, która niemalże od ręki chciała zatrudnić pięć osób ze średnim doświadczeniem w programowaniu. Widzisz więc, są branże, na które jest dość spore zapotrzebowanie. W tej kwestii spotykamy się też chyba z najtrudniejszym do rozwiązania problemem: jak połączyć to, co ludzie chcą robić w życiu, z miejscami i branżami, w których jest praca.

IGA: Czy sądzisz, że Olsztyn jest dobrym miastem na własne inwestycje, zakładanie firmy, czy może lepiej startować z takimi pomysłami w większym mieście?

PAWEŁ: Myślę, że Olsztyn pod tym względem jest miastem, jak każde inne. Przez wzgląd na liczbę mieszkańców czy średnie zarobki Olsztyniaków, nie zawsze warto tutaj startować z czymś luksusowym, niszowym lub „ambitniejszym” – to się często po prostu ekonomicznie się nie spina. Powinniśmy zakładać, że naszymi klientami będą nasi sąsiedzi. Oczywiście, można tu produkować, a sprzedawać na zewnątrz i nie ma z tym absolutnie żadnego problemu. Wszystko zależy tylko od tego, co chcemy zrobić. Jeśli robimy coś technologicznego i jesteśmy w stanie świadczyć usługi przez Internet, to wtedy nie ma już zupełnie żadnej bariery. Uważam, że nasz potencjał kreatywny czy przedsiębiorczy nie różni się zupełnie niczym od potencjału ludzi z innych miast. Wiele osób udzielających się również poza naszym regionem np. Pan Dariusz Racz, prezes firmy ITM, który związany jest również z Akademią im. Leona Koźmińskiego w Warszawie (jedną z najlepszych szkół w Polsce) opowiadał mi kiedyś, że ludzie stąd, których spotyka na uczelni często mają nawet więcej zapału od innych. Pewnie dlatego, że w Olsztynie nic nie jest tak łatwe i podane jak na tacy i trzeba się czasem trochę więcej postarać.

IGA: Czy uważasz, że młodzi ludzie mają się gdzie rozwijać w Olsztynie?

PAWEŁ: Najgorszą sprawą z tym powszechnym przeświadczeniem, że „w Olsztynie się nic nie dzieje” jest to, że my po prostu najczęściej nie wiemy co i gdzie się dzieje. Jeśli jesteśmy nieco bardziej aktywni i zaangażowani w szukaniu dla siebie możliwości rozwoju czy relaksu, to na pewno coś dla siebie znajdziemy. Śledząc bieżące wydarzenia dowiemy się nagle, że co czwartek spotykają się ludzie z „Olsztyn Speaks English”, aby porozmawiać ze sobą po angielsku, czy że są spotkania podróżników-amatorów chcących pooglądać zdjęcia, powspominać, podzielić się wrażeniami, czy że są spotkania i szkolenia osób zaangażowanych w startupy takie jak np. Olcamp. Jest tych wydarzeń naprawdę wystarczająco dużo jak na 180 tysięczne miasto. A jeżeli nie ma w Olsztynie takich spotkań, na jakie chcielibyśmy uczęszczać, to wystarczy jedna prosta rzecz, aby zaczęły istnieć: musimy po prostu zacząć robić takie spotkania, jakie nas osobiście interesują – na pewno nie jesteśmy jedynymi chętnymi. Wystarczy jedynie wystarczająco głośno krzyknąć, a na pewno ktoś się odezwie.

IGA: Jakie pozytywne zmiany widzisz w naszym mieście i jak sądzisz, co się może zmienić w Olsztynie na przestrzeni kilku, kilkunastu lat?

PAWEŁ: Olsztyn jest dość specyficznym miastem pod tym względem, że wiele osób nie pochodzi rdzennie stąd – zarówno historycznie jak i obecnie np. przez studia. Czytałem kiedyś o teorii mówiącej, że chyba trzeba mieszkać na danej ziemi co najmniej ze dwa pokolenia, aby w końcu poczuć, że jest nasza i by zacząć o nią bardziej dbać. Widzę, że Olsztyniacy się coraz bardziej integrują, coraz więcej osób wraca i coraz częściej chcą realizować własne pomysły właśnie w tym regionie, ich regionie. Wiele osób, które zasmakują życia w wielkim mieście i łapią pewien komfort finansowy, zaczyna widzieć w tamtym mieście jakieś braki, czują, że tam wszystko dzieje się za szybko. I wtedy często wracają. Oczywiście, można by wymienić sporo powodów, dlaczego warto mieszkać w Warszawie, ale myślę, że większość tych rzeczy da się robić również w Olsztynie. Zawsze warto mieć punkt odniesienia – dla mnie takim punktem są prelegenci, których zapraszam na spotkania Olcamp. Jeżeli przyjeżdża ktoś z Krakowa i zachwyca się naszą małą Starówką, którą my od zawsze okropnie krytykujemy, że jest mała, taka, siaka i owaka, a tu przyjeżdża ktoś, kto mieszka całe życie w „dużym i rozwiniętym” Krakowie i mówi: „Wow, ale wy macie fajne miasto! Ile macie jezior, i taksówki jakie tanie, i jakie świetne miejscówki i jedzenie!”, to wypada w końcu podnieść głowy i spojrzeć, że rzeczywiście tu wcale nie jest aż tak źle, a nawet: że jest naprawdę fajnie.

IGA: Co byś zmienił w Olsztynie?

PAWEŁ: Wydaje mi się, że najlepszą drogą jest inwestowanie w ludzi, ich rozwój, ciekawe pomysły i aby mogli zakładać ciekawe firmy. Nie jestem dużym zwolennikiem fabryk, bo wydają mi się bardzo ryzykowne – duży przedsiębiorca pobędzie chwilę, a potem się pewnie gdzieś przeniesie. Dla mnie idealnym miastem jest miasto pełne małych firm dziesięcio- piętnastoosobowych, rozwijających ciekawe, kreatywne i ambitne projekty, pozyskując pieniądze od klientów spoza naszego regionu. Poza tym jestem fanem tramwajów. Mieszkam na Nagórkach, często z nich korzystam i sądzę, że jest to bardzo dobra zmiana w Olsztynie i jeśli będzie tu konsekwentnie prowadzona polityka pro-rowerowa i pro-tramwajowa, to będzie to naprawdę duży wyróżnik/pozytyw naszego miasta. Dzięki tym inwestycjom udało nam się wyjść trochę do przodu, przed inne miasta. Musimy przecierpieć wszystko, co z tymi zmianami związane, ale miejmy nadzieję, że za około 5 lat te wszystkie najważniejsze inwestycje (obwodnica, kolejne linie tramwajowe itd.) będą już za nami i teraz tylko trzeba zwrócić uwagę na to, by były zrobione dobrze, a naprawdę ułatwią nam życie.

IGA: Pawle, na koniec nie może zabraknąć TEGO pytania, chociaż domyślam się odpowiedzi.  Czy jesteś dumny z Olsztyna?

PAWEŁ: Tak, oczywiście, jestem jak najbardziej dumny ze swojego miasta.

IGA: Dlaczego?

PAWEŁ: Przede wszystkim dlatego, że mimo dużej fali marazmu i marudzenia jest coraz więcej ludzi jak wy, którzy np. odzywają się, aby przeprowadzić ze mną wywiad pt. „Czy jestem dumny z Olsztyna”. Jest coraz więcej Olsztyniaków, którzy chcą coś ciekawego robić i chcą pokazać, że Olsztyn jest tacy jak oni, czyli jest po prostu fajny. 🙂

 

Wywiad został przeprowadzony w naszej ulubionej miejscówce – Coffee Station!

  1. 6 kwietnia 2017 o 22:04

    Jakie jest gorsze miasto wojewódzkie w Polsce od Olsztyna? Pod każdym względem Olsztyn wypada blado. Pawle z czego jesteś taki dumny?