Olsztyński architekt z duszą romantyka

Autor: dumnizolsztyna

Dodano: 12 października 2016

Mówił o sobie: człowiek orientu z Prus Wschodnich. I nigdy nie wyrzekł się swojego pochodzenia, mimo że tak daleko zawędrował. A jego pierwsze dzieło, tak tajemnicze i odzwierciedlające jego architektoniczną oryginalność, możemy oglądać na własne oczy tu, w Olsztynie.

Spotykam się ze zdaniami, że jego nazwisko „nic mi nie mówi” albo że „niby coś tam słyszałem, ale w sumie nie wiem kto to”. I oba nasuwają mi zawsze szereg refleksji, czy aby na pewno jest ono znane w jego rodzinnym mieście tak bardzo, jak mi się wydaje, że jest, oraz czy nie krąży wśród nas jedyna i zdawkowa informacja pt. Mendelsohn = architekt. (nie mylić z Marszem Mendelssohna!)

Bo gdybyśmy tylko zatrzymali się na jego postaci na chwilę dłużej, może już mielibyśmy więcej ciekawych postaci w naszym zestawie sławnych olsztynian, kogoś więcej niż sztandarowa para: Kopernik i Hołowczyc, takich, którymi możemy bez wahania się pochwalić.

Szczególną okazję, jak sądzę bardzo przystępną, by poszerzyć swoją wiedzę na m.in. jego temat,
bez wątpienia stwarza festiwal jego imienia, który już od czwartku (13.10) startuje w naszym mieście.

Erich Mendelsohn, bo o nim właśnie mowa, urodzony pierwszego dnia kalendarzowej wiosny w 1887 roku, zamieszkały w Olsztynie przy dzisiejszej ulicy Staromiejskiej 9, wychowywany w skromnych warunkach wielodzietnej rodziny, po latach stał się architektem znanym i pożądanym, a jego projekty twardo stoją na ziemiach różnych kontynentów.

Już od piątego roku życia chciał tworzyć i sam mawiał, że swoją karierę architekta rozpoczął właśnie w tym wieku. Niestety po latach, gdy jako młodzieniec chciał realizować swoje marzenia, jego ojciec, David Mendelsohn, nie zezwolił mu na studia architektoniczne, argumentując, że Żyd w tej branży nie ma szans na jakiekolwiek zatrudnienie. A tu proszę, Erich na szczęście się nie poddał i dziś możemy oglądać jego nowatorskie projekty, mimo że na studiach w Berlinie nie uchodził za „dobrze zapowiadającego się architekta”. Jednak jego rodzinne miasto, nasz piękny Olsztyn, pozwolił mu, jeszcze studentowi, na zrealizowanie swojego pierwszego projektu, czyli żydowskiego domu pogrzebowego Bet Tahara (dziś tzw. Dom Mendelsohna) oraz stróżówki przy cmentarzu żydowskim. Jego nauczyciel określił ten projekt jako „zwariowany, ale oryginalnie zwariowany”.

Coś z tych wariacji zostało w jego projektach już na zawsze i widać w jego późniejszych szkicach chęć stworzenia czegoś nowatorskiego, nowego języka architektonicznego. Nie bez powodu był zaliczany do architektów modernistycznych i bardzo postępowych.

Niektórymi z jego prac są, np.:

 

Dużo podróżował, przeprowadzał się i realizował swoje projekty m.in. w Anglii, Palestynie, Królewcu oraz w USA, gdzie osiadł w ostatnich latach życia. Tam działał przede wszystkim na rzecz społeczności żydowskiej oraz wykładał na uniwersytetach, nadal sporo szkicując. Zmarł na chorobę nowotworową 15 września 1953 roku.

Oprócz faktów związanych z jego karierą wiele ciekawostek o osobowości czy sposobie bycia można przeczytać w jego osobistych zapiskach z młodości oraz trwającej ponad 43 lata korespondencji z żoną Luise Mendelsohn. Jak właśnie pisze o nim Luise (Żydówka pochodząca z Królewca), gdy go pierwszy raz zobaczyła, wydał jej się dziwny, lecz czuć było jego silną osobowość. Ubierał się „inaczej” niż inni, ponieważ kazał sobie uszyć na zamówienie garnitur ze spodniami… rozszerzanymi u dołu (czyżby jedne z pierwszych tzw. „dzwonów”?). On sam na kartach listów wspomina, że zakochał się w Luise od pierwszego wejrzenia, od pierwszego usłyszanego dźwięku jej wiolonczeli (wypada dodać, że z zawodu była wiolonczelistką). Nic dziwnego, iż później przez lata dedykował jej wiele swoich projektów.
Jak widać po jego listach i wierszach, miał bardzo romantyczną duszę. Po swojej matce odziedziczył niejako wielką miłość do muzyki, którą uważał za najwyższą sztuką.

mendelsohn_5

Nasza nowa wlepka z Erichem Mendelsohnem – dostępna m.in. w Coffee Station oraz w Domu Mendelsohna (Borussia)

Wiele anegdot można byłoby jeszcze napisać, ale niech ten artykuł będzie nieco obszerniejszą przystawką do startującego w czwartek Festiwalu Mendelsohna. Dlatego warto zerknąć na plakat z planem wydarzeń, wziąć swój kalendarz i wielkimi literami zanotować kiedy i na czym się pojawicie.

Do dzieła, kochani olsztynianie!

P.S. Na różnych wydarzeniach organizowanych w ramach Festiwalu, na pewno znajdziecie nasze nowe wlepki z bohaterem powyższego artykułu. Pochwalcie się nimi i waszymi relacjami z Festiwalu na Instagramie #dumnizolsztyna #festiwalmendelsohna 🙂

 
historie, cytaty i szczegółowe informacje
zaczerpnięte z książki
„Erich Mendelsohn. Olsztyn – Jerozolima – San Fransisco”
Ity Heinze – Greenberg